wtorek, 26 marca 2013

My, "wielcy" ludzie

No cóż, do osób nadzwyczaj cierpliwych nie należę. 

Minęło półtora tygodnia, a ja dzisiaj wślizgnęłam się na wagę. Lekko nieśmiało z niewielkimi obawami, ale jeszcze większymi oczekiwaniami. Z nutą rozgoryczenia i świadomością, że jeśli waga nie pokaże zadowalającego numerka, to zabiję nią kogoś.
Czego ja się nędzna kreatura spodziewałam? Lustro nie kłamie przecież. Trochę nieskromnie powiem, że wizualnie może i ten tandem ruszył. Talia jakaś taka bardziej uwidoczniona, a i nóżka zwinniejsza się wydaje…

Ale spokojnie, do zgrabnej foczki mi daleko, na razie przypominam dziecię hipopotama z nadwagą.

Dżyzasssss, jakie to niesprawiedliwe… Los lubi płatać figle. Osobie tak mało aktywnej fizycznie nadprogramowe kilogramy przypisał. Codziennie rano toczę batalię sama ze sobą, by podnieść się z łóżka, a co dopiero BIEGANIE? BRZUSZKI JAKIEŚ?

Górnolotne cele, wzniosłe ideały, szlachetne pobudki – trudne życie WIELKICH ludzi… :/


xoxo

Na koniec jakiś obrazek, czy inspiracja, bo na blogach podobno tak się robi. :]







Mój codzienny, morderczy workout

Jak ćwiczę? Hm, ćwiczę na tyle, na ile możliwe jest zmuszenie do ruchu średniej wielkości wieloryba.

Oficjalnym planem jest wbieganie na 12 piętro. Kilkakrotnie oczywiście. Na obecną chwilę zamyka się to w liczbie 3, ale jestem optymistką w tej kwestii. Bieganie po schodach jest jednym z ćwiczeń aerobowych i wpływa na zrzucanie tkanki tłuszczowej przede wszystkim w okolicach pośladków i na nogi.

Dorzucam do tego minimalnie 30 minutowy trening z ćwiczeniami siłowymi.

Taki oto niezwykle okrutny i sadystyczny sposób samookaleczania wybrałam. Taaa, jestem masochistką i podczas biegania nie raz zastanawiam się na którym piętrze dzisiaj wypluję płuca, albo zwymiotuję.


Ale przyświeca mi szczytyny cel, aby pozbyć się z krajobrazu swojego ciężkiego widoku. I w tym momencie nie robię tego już tylko dla siebie, ale dla całej ludzkości.


Wiem, ze świecą szukać tak szlachetnego człowieka, jak ja.






poniedziałek, 25 marca 2013

moje utuczone ja

Ah, no i chciałabym lekko nakreślić, jak się czuję, bo to jak wyglądam w rzeczywistości jest zupełnie nieważne.



Jeeee, niech ziemia się rozstąpi. Drżyjcie ze zgrozy wszystkie chude namiastki człowieczeństwa, bo nadchodzę.



xoxo


o dużo za duża.



Czuję się jak młody Waleń w Curacao. Wiosna idzie- ogarnij się dziewczę! 

Odchudzam się od... listopada, a efekty to 3 kilogramy na minusie (gwoli ścisłości, podejrzewam, że jedna moja pierś 3 razy więcej waży). Zaczynam po raz 8347292- może tym razem moja silna wola nie okaże się beznadziejnie słaba. 

Motywacja – stan gotowości istoty rozumnej do podjęcia określonego działania…

Co tu dużo mówić, z motywacją słabo. Więc albo nie jestem istotą rozumną, albo tego po prostu nie potrzebuję, ale potrzebuję i przypominam sobie o tym za każdym razem, gdy próbuję dopiąć koszulę w biuście.

Jak mam zamiar schudnąć? Ćwiczyć do urzygania i nie jeść, bo na to nie zasługuję. K
To by było na tyle. Z centrum dowodzenia wszechświatem nadawała… ekhm, choć niektórzy mogliby powiedzieć, że jestem dla nich całym wszechświatem, bo nic poza mną na widnokręgu nie widać. :]


xoxo



Popularne posty