poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Nothing's easy...

Bałam się tej chwili jak diabeł wody święconej...

Stanęłam dzisiaj na wadze, a ona nawet nie drgnęła. No... może kilka deko mniej jest jest, ale to mało istotne. 

Jaka jest sprawiedliwość na tym świecie?  Katuję się dietą, wyliczam praktycznie każdą kalorię, bardzo rzadko pozwalam sobie na zachcianki, ćwiczę praktycznie codziennie, a na końcu i tak NIC? Trudno jest mnie zmotywować do czegokolwiek i na serio jestem wyrozumiała. Wiem, że nie zrzucę tego wszystkiego w miesiąc, ale na BOGAAAAAAAAAA... Robić to wszystko, a i tak nie widzieć efektów? Każdy by oszalał.

Nie wiem w jaki sposób mam dalej w tym trwać. 


hmmm...  Już zawsze pozostanę gigantyczną kreaturą bez bliżej sprecyzowanego, kobiecego kształtu . Jedyną nadzieją jest to, że może wagę mam jakąś wadliwą... :|









1 komentarz:

  1. Wywal wagę i polegaj jedynie na centymetrze. On prawdę Ci powie ^^

    OdpowiedzUsuń

Popularne posty