niedziela, 21 kwietnia 2013

Squat challenge

Ekhm... codziennie co nowego wpada mi do głowy. Coraz to bardziej wymyślne ćwiczenia, gadżety fikuśne,  dodatki rozmaite.. Nie licząc już tego, że moją obsesją, bo hobby już tego raczej nazwać nie można, stało się czytanie blogów o odchudzaniu. God... 

Dzisiaj na przykład wymyśliłam sobie, że zacznę robić przysiady. Moje sokole oko przyuważyło, że cztery litery mam płaskie jak rozległa równina prerii i jako, że jestem Panią życia postanowiłam wziąć swój tyłek w swoje ręce.

Tak więc na początek 50 przysiadów dziennie - Challenge accepted! 


Jutro jest dzień ważenia. Boję się jak stąd do wieczności. 





2 komentarze:

  1. Trzymam kciuki za przysiady !! Ja odpadłam po paru dniach , bo najzwyczajniej w świecie zapominałam o nich ... ale zaczynam od 50 dziennie od maja mam nadziej że nie zapomnę ... Powodzenia ! Uda się !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, ze nie zapomnę. Choć nie byłoby chyba trudno wyrzucić tego z pamięci :P. Ogólnie to owe przysiady to chyba dosyć trudna sprawa. Na wfie było łatwiej :P. haha

      Usuń

Popularne posty