sobota, 22 czerwca 2013

Dałam ciała...

Zgrzeszyłam myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem...

Nie będę siebie usprawiedliwiać, bo nawet nie mam słów, które dokładnie i odpowiednio opisałyby moje karygodne zachowanie. I nieważne, że sesja, problemy i milion myśli w głowie. Po prostu zawaliłam.

Od najbliższego poniedziałku względnie wracam na prawidłową ścieżkę. Jedyne, czego mi szkoda, to faktu, że prawie zrzuciłam te 5 kg w 3 tygodnie, ale przez brak samodyscypliny usprawiedliwiający się sesją-sresją, zyskałam 2 kg. Niby i tak jestem na minusie, jednak zawsze ten wynik mógłby być lepszy. 

Jest mi wstyd za samą siebie, jestem żałosna i nie mogę na siebie patrzeć... 

Tym przyjemnym akcentem zakończę ową notkę. Motywacji obrazkowych nie będzie, bo jest to raczej post żałobny... :v




18 komentarzy:

  1. Nie dołuj się. Głowa do góry. Co się stało to się nie odstanie. Cóż czasem poradzić, że kilogramy wracają? Jestem pewna, że szybko wszystko nadrobisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, bo ogólnie to lekko podbita jestem... :v

      Usuń
  2. po każdej burzy wychodzi słońce :) trzymaj się

    OdpowiedzUsuń
  3. Będzie lepiej! Wszyscy mamo prawo czasami upaść, ważne żeby wiedzieć jak wrócić na odpowiednie tory, a przede wszystkim po co chcemy to robić.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Spokojnie, ja też mam teraz taki kryzys nieco w diecie i w ćwiczeniach ale od poniedziałku wracam na "fit" tory :) u Ciebie też będzie dobrze, nie martw się.
    Każdemu może się zdarzyć przecież.

    OdpowiedzUsuń
  5. tez mialam taki epizod w diecie, ale podnioslam sie wierze ze i Tobie w koncu sie uda osignac obrany cel :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ehhh... Czasem jest naprawdę trudno zmobilizować się ;)

      Usuń
  6. a czemu od poniedziałku, a nie od dziś?:P;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, dobre pytanie... :v

      A tak serio, to jeszcze trochę nauki mam i jakoś brak ochoty na ćwiczenia... Muszę się zmotywować odpowiednio :P :)

      Usuń
    2. Właśnie wtedy kiedy jest najmniejszy brak chęci na ćwiczenia powinno się wstać i zacząć coś robić. Wiem wiem jest to bardzo ciężkie ale po takich ćwiczeniach czujemy się podwójnie dumni z siebie bo wygraliśmy z własnym lenistwem :)

      Usuń
    3. rety, wtedy jest najtrudniej... :( A lenistwo jest jak wrzód na tyłku. Zawsze znalazłby się czas na ćwiczenia, ale umysł ludzki potrafi wymyślić milion wymówek dosłownie w ciągu chwili :P

      Usuń
    4. Ja mam jedną zasadę: nigdy nie włączam drzemki oraz od razu wstaję robię pajacyki i potem resztę ćwiczeń. Gdy od razu się zacznie od pajacyków krew zaczyna krążyć po całym organizmie mózg się dotlenia i zaczyna pracować. Najważniejsze to nie wracać po tym do cieplutkiego łóżka :)

      Usuń
  7. Czasem każdemu się zdarza. Nie ma co się łamać.
    I jak ten poniedziałek,udany?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. yhymmm... a widzisz tu kościół? :v haha... sesja- sresja is loading... :P

      Usuń
  8. Jedyne pocieszenie w mojej dzisiejszej żałosności to fakt, że czasem taki dzień i każdy tak ma...
    Ważne żeby się zebrać co właśnie czynię, pozdrawiam
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Najważniejsze to się nie poddawać ! Życzę wytrwałościu w dążeniu do celu ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Takie szybko złapane 2 kilogramy można równie szybko stracić. odrobina samodyscypliny, albo dwa dni na diecie Allevo i po kilogramach. Uszy do góry, dasz radę. Smaczne koktajle są pożywne i nie głodowe a odchudzają bezboleśnie.

    OdpowiedzUsuń

Popularne posty