niedziela, 30 czerwca 2013

Dzień z życia grubasa

Po ostatnim poście zostałam, mniej więcej, oceniona jako osoba zanadto krytykująca  otyłość, przez co automatycznie wpędzająca w depresje Panie, które bardzo delikatnie by ich uczuć nie urazić, nazywane są „plus size”. Postanowiłam dzisiaj spróbować choć na chwilę zmienić podejście do tematu. Czy rzeczywiście jedynym problemem Grubasków jest problem, który znajduje się w ich głowach?

Typowy dzień z życia pączuszka. Wstajesz rano, kawa- ciastko… Pół godziny przeglądania szafy w celu wybrania idealnego stroju. To odpada, bo w cyckach się rozjeżdża. Ta kiecka mnie poszerza. Czy wyglądam w tym grubo? Kasia, Basia, Zosia, czy wyglądam w tym grubo? Nieeee, no co Ty, wyglądasz w tym pięknie. Ledwo materiał trzyma, ale ogólnie dobrze. Później make-up. Kurde, znowu podkład się skończył, ale cóż w tym dziwnego, skoro masz większą powierzchnię do pokrycia.

W metrze jak zwykle kolejki do wejścia, ale Ty nie masz najmniejszego problemu z dostaniem się do pociągu. Z takimi gabarytami łatwiej jest się pchać między ludźmi, a jakby zaistniała taka potrzeba to i bicepsy masz nie małe. Tak więc, wsiadasz i zajmujesz swoje dwa siedzenia. Ustąpiono Ci miejsca, gdyż podejrzewano, że w 5 miesiącu ciąży jesteś. Byłabyś głupia, gdybyś z tego nie skorzystała.

W szkole, któraś o wiele chudsza koleżanka pozazdrościła Ci pączka słowami „rety, jak ja Ci zazdroszczę tego, że możesz jeść wszystko na co masz ochotę”. Ty zapytałaś, czy nie zauważyła, że jesteś na diecie, skoro pijesz colę light, zamiast tej normalnej.

Wieczorem impreza w gronie przyjaciół. Tylu przystojnych facetów dookoła, a do Ciebie akurat musiał podejść ten bez zęba i to dosłownie chwilę po odejściu tego łysego. Podczas, gdy Twoje koleżanki flirtują z facetami, Ty stoisz z boku i żaden godny osobnik nawet nie próbował Cię podrywać. Jakbyś nie istniała, co jakby nie patrzeć jest lekkim paradoksem, no nie? Jak tu Ciebie nie zauważyć? Przykro Ci jak zawsze, bo starasz się dobrze wyglądać, dbasz o siebie, ale niestety nie możesz odsłonić swojego ciała, jak Twoje półnagie koleżanki. Smutek.

Po drodze do domu wstąpisz do Maka, co by żale zajeść. Bo przecież odchudzasz się jak zwykle od jutra.

Mam nadzieję, ze nie przesadziłam z interpretacją :P. Poniosło mnie trochę i mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam. Jeśli ktoś tego nie zrozumie, to oznacza, że nie ma i nie miał nigdy poważniejszych problemów z wagą. Nam, pulchniutkim, co najmniej jedna z powyższych sytuacji się przytrafiła.

Zarzucono mi, że mam problem ze sobą. Otóż nie mam. Po prostu nie lubię hipokryzji. Skoro wiem, że ludzie nie akceptują otyłości, to czemu mam o tym nie mówić? Skoro sama źle czuję się z tymi kilogramami, to dlaczego mam o tym nie pisać? Odchudzaj się ze smutku, odchudzaj się z uśmiechem, ale po prostu rób coś ze sobą, jeśli czujesz się źle we własnej skórze. Ni e użalaj się, nie płacz przed lustrem tylko działaj. Mnie też jest trudno zebrać się do ćwiczeń, ale przynajmniej nie chodzę i nie płaczę po kątach, bo wyglądam jak mały słoń. Nie oczekuję również, że wszyscy wokół będą mnie pocieszać i wmawiać, jaka jestem wspaniała mimo kilogramów. Nie szukam szczęścia tanim kosztem.

Chciałam w trochę bardziej humorystyczny sposób spojrzeć na ten problem. Nie mogę już słuchać, jak wszyscy wokół próbują nam wmówić, że jesteśmy cudowne i problem mamy nie z wagą, a z samoakceptacją.

Jesteśmy powierzchowni. My- okrąglutkie, również takie bywamy. Laski patrzą, jak leżą na nas cichy. Faceci oceniają nas na w skali 1-10. Ja wiem, każdy ma inne preferencje, ale obiektywnie rzecz biorąc odstajemy od kanonów piękna. I właśnie to chcę uświadomić przez swoje notki. Nie musimy tak wyglądać! Nie musimy czuć się gorsze! Ja nie chcę nikogo wpędzać w depresję. Chcę, abyś odnalazła w sobie siłę do zmiany tego, co Ci się w sobie nie podoba. Abyś nie musiała siebie tylko akceptować, ale żebyś w końcu mogła siebie pokochać.


Na koniec jak zwykle kilka motywujących fotek, ale część z Was, oczywiście, nie chciałaby tak wyglądać, prawda? ;)









36 komentarzy:

  1. Ja uważam że Twoje wpisy są super , To jest twój blog i Twoje podejście do życia . Każdy ma inne i każdego trzeba szanować , Trwaj w swoich postanowieniach one są najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za wsparcie, Patrycja :). To dla mnie bardzo ważne ^_^.

      Buziaki :*

      Usuń
  2. Podziwiam Cię za odwagę w pisaniu tego, co masz na myśli, nie przejmując się opinią innych. Tak trzymaj! Konformistom mowimy nie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę, to dosyć trudno jest pisać w 100% to, o czym się myśli, a nie daj Boże owe zdanie różni się od ogólnie przyjętego. Jest się wtedy wystawionym na krytykę, która jakby nie patrzeć dotyka w pewien sposób. W każdym razie, po raz kolejny zwracam uwagę na to, że jest to jedynie moje zdanie... no i zmieniać go nie zamierzam. ;)

      Usuń
  3. Mamy wolny kraj. Teoretycznie możesz pisać co chcesz - ja w życiu nie odważyłabym się tak bezpośrednio wszystkiego napisać. Brawa dla Ciebie.
    Zaliczam się do tych dziewczyn, które marzą o figurze pań ze zdjęć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Takie jest właśnie moje zdanie, a zostało ono ukształtowane właśnie przez to, co dzieje się wokół.

      Taaa, Panie na zdjęciach są megaaa! ^_^

      Usuń
    2. ja nie wiem, nie popadajmy w paranoję. te zszywki to jedna wielka lipa, to fotoszop oraz operacje plastyczne. wiele top modelek ma zrobione piersi (nie od razu D ale trochę powiększone by ukryć chudość a być sexy)i napchane silikonu w policzki by wyglądać lepiej. i to jest smutne, że jedna z drugą debilką myśli, że to jest do osiągnięcia. Oczywiście są dziewczyny z ładnym biustem i mega szczupłe z fajną talią ale to mniejszość. Głupie p...zdy od chirurga wyglądają jak kalki.

      Usuń
  4. Czy ja wiem, czy Twoje posty są obraźliwe... Nie powiedziałabym. A muszę zaznaczyć, że swojego czasu miałam problemy z tuszą (nawiasem mówiąc i teraz się odchudzam), więc całkiem niemałe co nieco rozumiem ;). Piszesz, że nie lubisz hipokryzji. Ja też nie. Wiesz, co przyszło mi do głowy? (Mam nadzieję, że Cię to zmotywuje, a nie obrazi.) Pisząc takie posty i nie chudnąc byłabyś hipokrytką :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W życiu nie odważyłabym się pisać takich tekstów i nie ćwiczyć, bądź nie być na diecie! Walczę z nadprogramowymi kilogramami i chcę jak najszybciej wyjść z tego stanu, w którym się obecnie znajduję. Piszę o tym, jak się obecnie czuje, w porównaniu do tego, gdy byłam o wiele zgrabniejsza, tak więc nie są to tylko puste słowa, które dotyczą wszystkich oprócz mnie. :)

      Usuń
    2. W takim razie bardzo się cieszę i życzę powodzenia! :)

      Usuń
  5. naprawdę, motywująca i szczera notka :) daje do myslenia, a motywacje prześliczne :) trzymaj się ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie tam ię styl Twoich postów i to w jaki sposób piszesz podoba. Jest po prostu bardzo bezpośrednio i tyle :)
    Będę trzymać kciuki za Twoją zmianę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. No nie wiem... jedną dziewczynę taka notka zmotywuje, a druga będzie miała łzy w oczach i się obeżre czekoladą na pocieszenie. Oczywiście zgadzam się co do sedna, ale takie złośliwości jak "podkład się skończył bo jest większa powietrzchnia do pokrycia" są wg mnie niepotrzebne (rozumiem że chudym dziewczynom podkład starcza na lata? chyba że są pryszczate,wtedy idą dwie warstwy...)
    Nie jestem aż taka gruba, ale mimo wszystko czytając tą notkę zrobiło mi się przykro że można być dla grubasów (dla siebie) aż tak surowym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam, że to raczej humorystyczne podejście do sprawy miało być. Musimy się nauczyć dystansu, bo życie nie jest kolorowe, a ludzie bywają okrutni. :)

      Usuń
  8. A ja zgadzam się z Tobą w każdym napisanym tutaj słowie. Stety-niestety prawda.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam Twój blog. Piszesz wprost to co myślisz i nie owijasz w bawełnę. Twoje słowa naprawdę mnie motywują, zgadzam się ze wszystkim co tu zamieściłaś. Co ciekawe dla mnie największą motywacją są zdjęcia grubych ludzi, bo kiedy tak na nie patrze, wiem, że tak na pewno nie chciałabym wyglądać i jeszcze bardziej się staram osiągnąć swój wymarzony cel (10 kg do zgubienia. Życzę powodzenia w walce z kilogramami:) Na pewno Ci się uda:)Walczymy o siebie!:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię czytać Twoje posty, bo posiadają o wiele więcej tekstu niż pozostałe. Poza tym często mogłabym się pod niektórymi podpisać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo fajnie prowadzisz swojego bloga uwielbiam tu zaglądać :)

    Twój blog jest na liscie blogow fit www.blogifit.blogspot.com, będzie mi bardzo miło jak umieścisz banerek na swoim blogu z aktywnym linkiem do strony, z gory dziękuję ! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie również Twój wpis, jak i pozostałe przypadł do gustu ;) a co, trzeba być bezpośrednim choć osobiście stosuję typowo olewcze podejście do problemów innych ludzi, czy to z tuszą, czy to z innymi rzeczami. Dbam o swoje dupsko a inni mnie nie obchodzą (prócz najbliższych). Niech każdy się skupia na sobie, a krytyczne podejście do siebie to bardzo mocna rzecz ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja się z Tobą zgodzę, pokazałaś to w humorystyczny sposób :) nie jestem osobą otyłą, ale mogę przyznać, że mam problemy z odżywianiem. odchudzanie się "od jutra", napady głodu w nocy, "a zjem czekolade, trza sie pocieszyć" itp.

    OdpowiedzUsuń
  14. ssarkastycznie xD
    uśmiechałam się jak to czytałam...

    OdpowiedzUsuń
  15. :)))))))))))) ojeju byłam hipopotamem - straszne, też odchudzałam sie codziennie od jutra:) i przecież zjadłam tylko jedną kanapkę w McDonaldzie i frytki, no i 3 dni temu przecież podbiegłam do autobusu! Ten etap mam za sobą, przewartościowałam swoje życie, ot i tyle.
    Tymczasem mam nadzieję, że masz w sobie tyle pogody ducha, ile wlewasz w swoje posty, bo brakuje ludzi, którzy potrafią uśmiechnąć się nawet w ciężkich momentach, gdy droga do celu wydaje sie bardzo daleka. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  16. Masz rację!
    Przecież nie można popierać otyłości, to nie jest zdrowe!
    Ja tam się z Tobą zgadzam!
    I zapraszam na mojego nowego bloga, trochę krytyki się przyda
    silnaja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Zapraszam na siódmą edycję Maratonu Treningowego Blogerek!
    http://czekoada.blogspot.ru/2013/07/maraton-treningowy-blogerek-edycja-7.html
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Szczerze i bez ogródek. Popieram Cię!
    To nie jest miłe i poprawne politycznie, ale naprawdę nie wierzę w to, że grubszym ludziom nie przeszkadza ich nadwaga. Mogą się do niej przyzwyczaić,mogą umieć ją zamaskować ubraniami, makijażem, ładnie ustawić się do zdjęcia...ale jak można lubić noszenie na sobie kilogramów tłuszczu? Ja tego z całego serca nienawidziłam. Nadal mam sporo do zrzucenia, ale kiedy osiągnęłam swoją kryzysową wagę nie pocieszałam się, że "nie jest tak źle"... Pewnie gdybym tak zrobiła ważyłabym teraz 100 kg i nadal dziwiła się, czemu nikt nie docenia mojego wewnętrznego piękna. :P

    Pierwszy raz jestem na Twoim blogu ale będę obserwować bo lubię jak ktoś pisze bez ogródek. :-)

    I jeszcze obrazek który skojarzył mi się z tematem: http://www.rexkang.com/wp-content/uploads/2012/10/change.png

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. tekst przeczytałam niecały, ale myślę, że dobrze mówisz... mam tylko pytanie czy udało Ci się schudnąć te 5 kg w 3 tygodnie?

    OdpowiedzUsuń
  20. Trochę ironii jest, ale zdecydowanie masz rację.

    OdpowiedzUsuń
  21. zdecydowanie masz racje! Sama w przeciagu ostatnich 2lat schudlam 18kg. I po prostu gotuje sie gdy słysze od grubszych dziewczyn 'Tobie to dobrze masz idealna figure' Nie taka znow idealna bo niestety ale cycki tez musiałam wytopic :P a pozatym... kurde! Ile pracy i potu w to włożyłam wiem tylko JA! moze komus sie wydaje ze wszystko przyszło mi od tak! ale tak naprawde to ciezka praca nad soba, rezygnacja (no moze nie do konca:P) z fast foodow ktore kocham i pokochanie owocow i warzyc, do tego 5godzin tyodniowo przelewania potu...nie wiem czy tak mi znowu dobrze czy po prostu sie uparłam...

    OdpowiedzUsuń
  22. Ci, którzy zarzucają Ci hipokryzje powinni stuknąć się mocno w głowę! Powodzenia w walce o piękną sylwetkę :)

    OdpowiedzUsuń
  23. bardzo podoba mi się sposób w jaki piszesz, a tu od miesiąca żadnego posta, wracaj! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musiałam trochę odpocząć od życia, ale już wracam ^_^

      Usuń
  24. bardzo ciekawie piszesz, bede zagladac czesciej, pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Luzik :) bardzo dobrze robisz, nie ma się co przejmować tym, że komuś nie odpowiada coś w Twoim poście. To Twój blog, Twoje miejsce i to Ty piszesz co Ci leży na 'żołądku', więc nikomu nic do tego. I dokładnie, nie ma co się nad sobą użalać, jeśli nie pasuje nam coś w sobie zmieniajmy to (zastrzegam, ze nie jestem chudziutką dziewczyną która nic nie musi robić, żeby wyglądać jak dziewczyny na zdjęciu. to tez jest moje marzenie, do którego mam zamiar dążyć i to nie po raz pierwszy...). I nie chodzi mi tylko o wygląd. A jeśli kogoś uraziłaś, bo jest 'plus size' to ja się pytam, co on tu robi? Skoro np. akceptuje się takim jakim jest, to spoko, fajnie, tylko skoro tak, to ponawiam "co on tu robi?'.

    Cieszę się, że piszesz i uświadamiasz nam wiele, do czego większość z nas nie chce się przyznać, bo myślimy, że skoro mogę przeskoczyć 2 schody na raz wbiegajac na górę to nie jest ze mną jeszcze tak źle... :]

    pozdrawiam, Joasia;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Pyszne herbatki na odchudzanie znajdziecie tutaj. np biała herbata: www.rajskaherbata.pl

    OdpowiedzUsuń
  27. ja dopiero zaczynam blogować.... szukam podobnych blogów.. a może ludzi podobnych do mnie? zapraszam do odwiedzenia http://donnaflessibile.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Popularne posty