czwartek, 6 czerwca 2013

Kolejne – 2,5 kg!!!

Miałam dzisiaj nie wchodzić na wagę… Dzień sądu ostatecznego zaplanowany był na najbliższy poniedziałek. Ale oczywiście nie wytrzymałam. Jestem tylko kobietą i moja ciekawość niestety była silniejsza od zdrowego rozsądku. Cóż za zdziwienie namalowało się na mojej twarzy, gdy zaobserwowałam spadek 2,1 kg i to od ostatniej soboty. Łącznie, podczas mojego maratonu schudłam 2,5 kg, czyli jestem na półmetku. Jeśli chodzi o czas, to zostało mi jeszcze 10 dni. Owe sytuacje dają niesamowitego kopa motywacyjnego, dzięki któremu mam siłę, by robić to wszystko dalej.

Jeszcze 5 kg i wrócę do swojej dawnej wagi. To takie inspirujące… Oczywiście nie przestanę się odchudzać. Jeszcze daleko droga do tego, abym była zgrabna i powabna, ale zacznę przynajmniej być trochę zadowolona z siebie.

Leżałam wczoraj w łóżku i myślałam o tym, jaka jestem tłusta. Analizowałam każdą otłuszczoną część mojego ciała. Rozprawiałam o tym, jakie monstrualne mam uda i niezgrabne ręce. O tym, że do zliczenia wszystkich oponek na moim brzuchu brakuje mi palców jednej ręki. O tym, że mam 3 szyje i ani jednego pępka. W ogóle nie lubię siebie.

Dlatego przyspieszam!

Ćwiczenia zaplanowane na dziś:
  • E. Chodakowska killer
  • Wyzwanie zgrabne nogi
  • Kardio Mel B
  • Boczki Tiffany Rothe
  • Pośladki Mel B
  • Ręce Fitappy
  • Nogi Mel B
  • Nożyce pionowe 100
  • Nożyce poziome 100
  • Przysiady x50
razem: 115 min







30 komentarzy:

  1. O wow, ambitny plan :) dajesz sobie niezły wycisk to i kilogramy ubywają :) Uważaj tylko, żebyś nie przetrenowała się, u mnie chyba właśnie do tego doszło i ciało odmawia mi posłuszeństwa :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Więc sama widzisz że po czterech dniach intensywnego treningu Twój organizm domaga się przerwy sam i momentalnie obniża Ci się humor. Więc może tak 2 dni w tygodniu całkowitego resetu? Mięśnie by odpoczęły na wyniki myślę że nie wpłynęłoby to bardzo i humor by dopisywał :)
    A myślisz że Mel B. na nogi będzie dobra jako ćwiczenie siłowe/modelujące? Cardio robię żeby trochę jeszcze tłuszczyk spalić bo mam go sporo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam jakiś czas Twojego bloga i myślę, że jesteś dla siebie za surowa... i szczerze wątpię, że jest z Tobą aż tak źle jak zapewniasz - bez urazy:). Jeśli to ma być motywacją to gratuluję i zazdroszczę. Ja tylko patrzę w lustro, widzę, że wyglądam strasznie, a jakoś nie mam chęci do tylu ćwiczeń ;/.
    W każdym razie, trzymam kciuki za Twoje sukcesy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za kciuki! :)

      Gdybym nie mówiła o sobie w taki sposób, to pewnie nie ćwiczyłabym tyle, co wiązałoby się z tym, że byłabym sfrustrowana do końca życia.

      Przez ostatnie pół roku próbowałam sobie wmówić, że siebie akceptuję, że
      nie jest ze mną tak źle, a później było mi przykro, gdy nie mogłam wejść w bluzkę, która mi się podoba, że moje nogi wyglądały jak serdelki...

      Niestety, nie umiem pogodzić się z tym, jak obecnie wyglądam, dlatego próbuję nauczyć się samodyscypliny poprzez codzienny, morderczy trening.

      Może faktycznie przesadzam, tutaj się zgodzę :p. Ale piszę o tym jak się czuję,a czuję się ze sobą dosyć źle... :)

      Usuń
    2. Wracając do ćwiczeń, nie wiem jak długo już walczysz, ale ja killera nadal nie mogę zrobić. Tzn pewnie mogę, ale boję się porażki, dlatego podziwiam Twój upór i chęci do zrzucania zbędnych kg :)

      Usuń
    3. hehe, ćwiczę tak intensywnie jakieś 1,5 miesiąca. Wcześniej hartowałam się bieganiem 3-4 razy w tygodniu, a w zimę biegałam po schodach na 12 piętro. Wydaje mi się, że wtedy kondycja mi się poprawiła.

      Uwierz mi, na jesieni nie mogłam kółka wokół osiedla zrobić... a teraz ćwiczę codziennie po 2 godziny i daję radę. Jak widać wszystko jest do zrobienia z odpowiednią motywacją. Nawet zmuszenie do ćwiczeń takiego leniucha jak ja :P

      Usuń
  4. A ja nie mam wagi, nie miałam i mieć nie będę. Potrzebny do szczęścia jest mi tylko centymetr któremu ufam najbardziej ;) Fajnie,że widzisz efekty, podobnie jak Ciebie i mnie motywują one najbardziej! To wspaniałe uczucie, które mocno napędza do działania. Trzymam kciuki za dalszą walkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! :)

      ja ważę się, bo uważam, że moje kg po prostu muszą się zredukować. Ja wiem, że gdy powstają mięśnie można nawet na wadze przybrać, jednak u mnie do owych mięśni jeszcze daleko. Wcześniej muszę jeszcze trochę tłuszczyku spalić.
      Co do mierzenia, to żałuję, że nie zrobiłam tego na początku odchudzania. Miałabym już teraz niezłe porównanie. :)

      Usuń
  5. Wow! Strasznie dużo tych ćwiczeń:-) Ja też zwykle nie wytrzymuję do kolejnego podziedziałku by się zważyć i robię to także w tzw. międzyczasie;-) Ale nie wyrzucam tego sobie, bo przecież ważenie się to nie grzech, a tylko motywuje:-) Gratuluję więc imponującego spadku i życzę kolejnych sukcesów:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czułam, że potrzebuję motywacji i po prostu weszłam na wagę. W życiu bym nie pomyślała, że aż taka niespodzianka mnie czeka.

      Usuń
  6. Gratulacje :) strasznie dużo ćwiczysz, pamiętaj , że ilość nie znaczy jakość. Pamiętaj też, że jesteś piękna !! Każda z nas jest piękna na swój sposób :) trzymam kciuki!1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trochę ćwiczę, to fakt. Ale staram się, by jakość również nie była najgorsza. ;)

      Usuń
  7. gratuluję Ci i życzę, abyś czuła się w swoim ciele coraz lepiej!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, ale nie wiem, czy to kiedykolwiek nastąpi... :P :/

      Usuń
  8. Gratulacje : ) Widzę, że sukces stał się świetną motywacją i wracasz do swojego treningu-katingu :D
    Trzymam kciuki (śledzie też) i cieszę się razem z Tobą! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe... treningu-katingu... dobrze powiedziane :P

      Po kilku dniach szalonych treningów przychodzi podły nastrój. Wtedy takie spadki strasznie motywują. :)

      Usuń
  9. Plan bardzo ambitny, ja po killerze nie jestem w stanie już nic innego zrobić, dlatego podziwiam :).
    Jestem przekonana, że osiągniesz swój cel - jeśli tylko utrzymasz motywację na tak wysokim poziomie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie boję się, że te pokłady motywacji mogą się w końcu skończyć... :(

      Usuń
  10. 2,5kg to piękny spadek!
    powodzenia w dalszym wysiłku!
    sama też musze w końcu ogarnąć moją dietę, ale ciągły pośpiech i terminy nie pomagają w tym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :). No właśnie, trudno jest znaleźć czas, gdy ma się oprócz tego jeszcze milion innych rzeczy na głowie.
      Trzymam za Ciebie kciuki! :)

      Usuń
  11. Gratuluję! Super efekty osiągasz ;) ja niestety stoję w miejscu, choć ćwiczę w stosunku minutowym tyle co Ty a nawet i więcej. Ahh ta dieta ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej? Dziewczyno, musisz mieć niesamowicie dużo siły w sobie!! :) Ja po swoim treningu jestem tak zmęczona, że najchętniej wzięłabym prysznic i położyła się spać. Nic więcej :P...

      Usuń
  12. super efekty i gratulacje:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziewczyna z 2 zdjęcia przepiękna :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zazdroszczę :)Mi by się ćwiczenia znudziły po 1 dniu :) Zapraszam: http://clau-deen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. I jak? Ciekawi mnie, czy dałaś radę wykonać cały plan :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Odpowiedzi
    1. ćwiczeniowy? Jasne, jak już zaczynam trening, to zawsze się udaje. Największy problem, by się za niego zabrać ;)

      Usuń
  17. Wooow:) Mój najdłuższy trening trwał 70 minut;)
    Pamiętaj, żeby się tylko nie przetrenować!;)

    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń

Popularne posty