wtorek, 25 lutego 2014

Żyję, ale co to za życie...

Wczoraj był pierwszy dzień treningu od kilku miesięcy. Pierwszy dzień, gdy założyłam sportowe buty, dresy, włączyłam głośną muzykę, a na monitorze ukazała mi się Ewka.

Wraz z pierwszymi minutami ćwiczeń, zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo tego wszystkiego nienawidzę. Tego, że w ogóle muszę ćwiczyć. Tego, że muszę się katować i wylewać w równych ilościach pot i łzy. 

Później uświadomiłam sobie, że to wina tego świata. To on wymaga ode mnie bycia zgrabną i piękną. Strasznie jest to przykre i krzywdzące, a że niesprawiedliwe, to chyba nawet nie muszę wspominać. 

Dalej przyszła myśl, że ten świat przecież ludzie tworzą. To oni wyznaczają trendy. To oni określają to, co można nazwać pięknym. Wiem, że to w sumie sprawa subiektywna, jednak widzę, że społeczeństwo ulega takim wpływom. A ja nienawidzę słowa "musisz". Paradoksalnie sprawia, że jeszcze bardziej mi się nie chce. 

W jaki sposób mam się zmotywować, żeby mi siły starczyło na tak trudną walkę ze samą sobą? Jak mam wierzyć, że tym razem się uda, skoro tak naprawdę jeszcze nigdy do końca się nie udało? Zrobiłabym wszystko, aby schudnąć. Dosłownie wszystko, oprócz ćwiczenia i zdrowego odżywiania ( ;) ). 

Staram się mieć to wszystko gdzieś, ale dziwić się potem od czego mi tyłek rośnie. Ile rzeczy należy mieć w dupie, to się w głowie nie mieści.

28 komentarzy:

  1. Oj tam oj tam! Ja mam przez tabletki 12 kg smalcu za dużo i żyję. Co o ćwiczeń - na cholerę ćwiczyć godzinami. Można 15 minut z lepszym efektem - proponuję przyjrzeć się protokołowi tabaty. Ćwiczyć nie wolno częściej niż co drugi dzień i nie dłużej niż 15 min a tak naprawdę wystarczy 10! A tłuszczyk spala się nie tylko podczas ćwiczeń ale dzięki efektowi after burn utrzymuje się do 48 godzin. Dasz radę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przez tabletki :O o kurcze masakra jakaś ...

      Usuń
  2. Nie powinnaś ćwiczyć dla innych, a dla siebie. Może brzmi to wyświechtanie i banalnie, ale taka jest prawda. A po drugie, po co się katujesz Ewą Chodakowską? Mi tez się chciało wyć po przećwiczeniu jednego (!) treningu z nią. Z powodu bólu kolan i irytacji (nie wiadomo skąd pochodzącej). Próbowałaś czego innego? Jest mnóstwo rzeczy, które dają radość i mnóstwo trenerek, z którymi ćwiczy się miło, fajnie i radośnie - jak z koleżanką. Próbowałaś Mel B? Jest świetnie pozytywna, a jej treningi nie należą do najtrudniejszych. Albo może Jillian Michaels? Ta to potrafi dać pozytywnego kopa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eeee... to nie chodzi o trudność ćwiczeń, raczej. Bardziej o monotonię. Ewka źle mi się kojarzy, z tego własnie powodu wczoraj zmieniłam trening. Teraz ćwiczę HIIT. Można się napocić, serio :P. Ale o to własnie mi chodzi, trening musi być intensywny :) .

      Usuń
  3. Ja polecam Tobie zapisać się na siłownię. Najlepiej na taką, na której są prowadzone zajęcia w grupach. Zapisz się z koleżanką. Ja i moja przyjaciółka chodzimy na siłownie razem już prawie od roku. Na początku była to katorga, ale teraz jest super. Szczególnie wkręciłyśmy się w zumbę. Poznałyśmy również dużo nowych znajomych :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po pierwsze... jeżeli coś robisz, to rób to i wyłącznie dla siebie. To ty masz się czuć dobrze we własnym ciele, olej otoczenie a jeżeli obracasz się w jakimś toksycznym to po prostu je zmień. Czuj się piękna sama ze sobą, bo to jest najważniejsze. Jeżeli będziesz miała w sobie tą pewność siebie i sama ją dostrzeżesz to i ludzie zaczną ciebie tak postrzegać. Po drugie... Nie ćwicz i nie rób czegoś czego nienawidzisz. To jeszcze bardziej zniechęca. Znajdź coś co sprawia ci radość i uczyń z tego chwilę przyjemności a nie katorgi :) Poczułaś zniechęcenie ćwicząc z Ewką ? Spróbuj czegoś innego... może Tiffany Rothe. Nie dość, że spala się tłuszczyk to jeszcze przy jej ćwiczeniach wyzwalasz swoją kobiecość. Spróbuj np.: http://www.youtube.com/watch?v=lOZDN1UnZ9U&list=PLG9SqLPW6UB7EuObkXUoW5jPatT0N218K :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. póki będziesz ćwiczyć i wylewać pot dla innych, dla świata - nic z tego nie będzie. Pomyśl o sobie, swoim zdrowiu i tym co robisz - to inwestycja w przyszłość, w twoje zdrowie, odporność. Może tak będzie łatwiej to wszystko ogranąć :)? jak sama o siebie nie zdbasz to nikt tego za Ciebie nie zrobi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie chudniesz dla siebie. Ćwiczysz też dla siebie. Wiesz jak nadwaga psuje zdrowe ? Problemy ze stawami, cukrzyca, nadciśnienie. Dlatego warto schudnąć i ćwiczyć.Jeśli nadal szukasz nowych sposobów na odchudzanie to zobacz na odchudzanie plus Schudnij dla siebie ! Pozdrawiam Tomek :)

      Usuń
  6. A ja powiem inaczej - jak się zmotywować? Jak sprawić by świat był lepszy, ładniejszy, fajnieszy? Zaakceptuj siebie, polub siebie za to jaka jesteś tu i teraz - reszta przyjdzie sama. Banał? Może i tak, ale skutek jest wart tego banału!

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawy blog. ja dopiero zaczynam i nie wiem jak to się potoczy, więc zapraszam do odwiedzenia mojego bloga http://donnaflessibile.blogspot.com/ pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Im dalej w las, tym łatwiej:) Im większe efekty, tym większa motywacja! Swoją drogą - prócz 'presji' otoczenia, mody na bycie szczupłą, piękną, uśmiechniętą - tutaj chodzi o nasze zdrowie:) Kupuj skakankę i skacz! Niezła frajda i spalanie kalorii gratis:) zapraszam też do siebie http://polubiesie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że masz taki problem jaki ja miałam jakiś czas temu. Wydaje mi się, że motywacja powinna nadejść sama, nie można jej przywołać na siłę bo to tak naprawdę oznacza, że nie jest Ci potrzebne zrzucenie paru kilogramów. To że świat od Ciebie tego wymaga nie jest istotne, to Ty powinnaś czuć się z sobą dobrze, jeśli tak jest, miej ich gdzieś! Jeśli jednak sama na siebie patrzysz z niechęcią, to najwyższy czas by coś z tym zrobić. Ja na początku też myślałam że nie przeszkadza mi to jak jest, ale okazało się że przybrałam na wadze jeszcze więcej. Teraz już miarka się przebrała, muszę coś z tym zrobić! U mnie niestety najgorszą zmorą nie są słodycze czy fastfoody, bo myślę że jem je z umiarem, ale niestety tabletki antykoncepcyjne, których lekarze nie mogą dobrać idealnie. Już mnie szlag jasny trafia. No nic, zobaczymy czy ćwiczenia pomogą mi walczyć z kg przyniesionymi w małych białych tableteczkach.
    A tymczasem zapraszam do siebie! :)

    http://probujemy-dzialac.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Marzę żeby motywacja była u mnie częstym gośćiem ;DD

    OdpowiedzUsuń
  11. zapraszam do mnie na bloga www.niedoskonaloscperfekcyjna.blogspot.com - poświęciłam najnowszy post diecie, na której schudłam 14 kg ;) nie ćwiczyłam, a moje odżywianie też nie było do końca super zdrowe - zajrzyj, może coś z tego wyciągniesz również dla siebie ;)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej:) Jeżeli twoja waga jest prawidłowa, a mijając ludzi widzisz więcej grubszych od siebie to po co się odchudzać. Wiem coś o tym, ale ja nie jestem dobrym przykładem, bo jak zaczęłam chudnąc to nie mam dość. Dlatego najważniejsze to podobać się sobie, czasem może tylko 2 kilo mniej zrobić dużo dobrego. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Walczyłam o swoją figurę - efekt uzyskałam, ale nadal chce się więcej, później wpada się w coś rodzaju transu, gdzie "trzeba więcej kilogramów zgubić, szczuplej wyglądać". Ludzie mówią, że ćwiczy się dla siebie - trochę w tym prawdy jest, ale prawda jest taka, że bardziej mobilizuje nas opinia osób bliskich. Powodzenia w walce o zadowolenie ze swojego ciała! ;)

    http://www.facebook.com/getfitpowerwithus - może dodatkowa mobilizacja się przyda ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szukasz szybkiego sposobu na zrzucenie niepotrzebnych kilogramów oraz budowę rzeźby sylwetki w krótkim czasie z zadowalającymi efektami ? Masz dość trudnych poradników oraz wyrzucania pieniędzy w błoto ?
    Oferujemy całkowicie darmowy poradnik dotyczący odchudzania napisany przez profesjonalnego trenera fitnes.
    Napisz do nas, na pewno odpiszemy!
    Email: odchudzaniemax@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie też największy problem z motywacją. Ciesze się że Wam się udaje

    OdpowiedzUsuń
  16. Faktycznie w dużym stopniu to massmedia kreują nasze podejście do piękna itp. No bo w sumie jak nie popaść w kompleksy skoro gdzie się obejrzymy widzimy idealnie wyrzeźbione ciała bez grama zbędnego tłuszczu? Nie da się. Jednak trzeba pamiętać o słowach Teresy Tomeo "Nikt nie wygląda tak, jak modelki z okładek - nawet one same". Pora zaakceptować siebie i zacząć żyć w zgodzie z własnym ciałem a sam wysiłek fizyczny traktować jako przyjemność a nie obowiązek. Nikt nie lubi przecież czegoś co nam się narzuca, czyż nie?

    Zapraszam do mnie: betterswallow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Zapraszamy do dodania bloga w serwisie zBLOGowani! Mamy już ponad 2200 blogów z 22 kategorii.
    Należy założyć konto jako bloger i w 2 krokach dodać bloga do serwisu. Nasz robot sam pobiera aktualne wpisy i prezentuje je tysiącom użytkowników którzy codziennie korzystają ze zBLOGowanych. Dla blogera to korzyść w postaci nowych czytelników i większego ruchu na blogu. Zapraszamy!

    OdpowiedzUsuń
  18. Cześć! Po pierwsze - więcej wiary w siebie. Masz rację, to ludzie mają na nas tak ogromny wpływ, że chcemy lepiej wyglądać i lepiej reprezentować siebie. Ludzie zawsze oceniają nas najpierw po wyglądzie. Najgorsze jest to, że do pierwszych ćwiczeń trzeba na początku się zmuszać, później wpadamy w rytm. Tak samo jak Ty zaczynam treningi po długiej przerwie, Ewa gości na moim ekranie, ale wyciszam dźwięk, bo już nie mogę jej słuchać. Ból jest przejściowy, duma trwa wiecznie :) Zapraszam do siebie!

    http://move-ass.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Witaj! Ja, odchudzam się tak "na poważne" od 3 lat. Początki były ciężkie, czułam podobnie jak Ty, brakowało mi motywacji. Ale nie liczyło się to ile razy upadałam, tylko to ile razy się podniosłam. Wiem,że to łatwo się mówi - spróbuj podejść do odchudzania na luzie, ale to naprawdę pomaga. Kiedy przestałam się przejmować porażkami wszystko zaczęło się od nowa i zaczęłam chudnąć. Próbowałam do skutku aż w końcu po 3 latach dostałam takiego kopa motywacyjnego,że teraz jak nie mogę wyjść pobiegać (mam problem z kolanem), to jest przykro. Może potrzebujesz czasu aby osiągnąć długotrwałą motywację. Niestety ludzie mają na nas duży wpływ, ale Ty postaraj się skupić na sobie i swoim celu. Uda Ci się, uwierz w siebie!

    OdpowiedzUsuń
  20. Niestety ludzie mają na nas duży wpływ, ale nie można pozwolić żeby w jakiś sposób mieli nad nami kontrolę. Wyobrażam sobie ja się czujesz. Byłam w podobnej sytuacji. Odchudzanie zaczęłam 3 lata temu i dopiero w tym roku dostałam wielkiego kopa motywacyjnego. Początki są trudne i nieważne ile razy upadłaś, liczy się to ile razy się podniosłaś. Także więcej wiary w siebie, mi się udało to Tobie też się uda! Próbuj mimo, że nie wychodzi. Ja wiele razy ponawiałam treningi aż do teraz kiedy dzień bez biegania jest dla mnie dniem smutnym. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  21. trafiłam na bloga przez przypadek, ale coś czuje, że zostanę na dłużej. Nie jesteś sama! :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny wpis ! Zapraszam do mnie blog o aktywności fizycznej , zdrowym trybie życia i treningach, ale nie tylko :)

    http://aktywnaty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Super wpis :) Zapraszam do mnie po świeżą porcję fitnessowych motywacji i nie tylko :) TWOJA FIT MOTYWACJA

    OdpowiedzUsuń

Popularne posty