poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Ja i moje chude koleżanki

Co jest przyjemnego w porannym wstawaniu? Zupełnie nic. Nigdy nie sądziłam, że lenistwo może być tak satysfakcjonujące. Na szczęście już nie rozpoczynam z każdym poniedziałkiem kolejnych 40 godzin w tygodniu udawania że pracuję, a także słuchania moich wiecznie niezadowolonych byłych znajomych z pracy. 

Hipokryzja niektórych ludzi nie zna granic. Uwielbiałam te momenty, gdy zbierały się na porannej kawce i rozprawiały o tym jak bardzo są "pulchne" i "mało zgrabne" i że od poniedziałku przechodzą znowu na dietę, na koniec tylko gratulując sobie, że nie mają tak dużych problemów jak pokrzywdzone przez los grubasy i pocieszając wzajemnie, że mogło być gorzej. Oczywiście wszystko w mojej obecności, co jeszcze bardziej potęgowało ochotę rzucenia tego wszystkiego w gromy i zostania striptizerką. Później dopiero przypominałam sobie, że jestem gruba i nie umiem tańczyć. 

Czasem już po prostu brak mi sił, pomijając że systematyczności również. Nie chcę w końcu zyskać miano osoby, która całe życie jest na diecie, a nigdy nie chudnie. I chociaż moją definicją "Happy Meal" jest szklaneczka whiskey, xanax i paczka ciastek, postanowiłam, że się po prostu zamknę. Będę wcinać swoją sałatę w samotności i smutku, bo nie chcę przepraszać za wszystkie niemiłe słowa, które wypowiadam gdy jestem głodna. 


Boże, pozwól mi obudzić się pewnego dnia będąc naprawdę chudą, bo jedyny komplement jaki mogę w tym momencie otrzymać od kogokolwiek, to że wyglądam zadziwiająco dobrze jak na osobę, która dużo je, nie ćwiczy i pije hektolitry alkoholu. Zrobię dosłownie wszystko oprócz ćwiczeń i diety, aby być tak piękną, żeby nie musieć być ani dobrą ani mądrą... ;)





______________________
Odpowiednia ilość KCL w ciągu dnia utrzymana, trening wieczorem. Muszę postarać się zmniejszyć ilość carbo w posiłkach. yh.


sobota, 23 sierpnia 2014

Ile jeszcze kilo Bóg mi musi zesłać bym poszła na dietę?

Powroty są zawsze najtrudniejsze. Nie było mnie tu dosyć długo, jednak nie mogę do końca powiedzieć, że próżnowałam. Przez pół roku intensywnie trenowałam na siłowni, jednak nie zmienia to faktu, że mój tłuszcz ślubował mi miłość, wierność i że mnie nie opuści aż do śmierci, a ja od kiedy go ujrzałam, wiedziałam że chcę bez niego spędzić resztę życia.

Za miesiąc obchodzę ćwierćwiecze. Do tej pory w planie jest by lekko nad sobą popracować, a jak wiadomo od wieków nic nie czyni cię bardziej produktywnym niż ostatnia chwila. Trzeba korzystać z życia póki jesteśmy młode, zabytków się nie rozbiera. W związku z powyższym dieta plus ćwiczenia jak najbardziej w planach. Schudnąć za pomocą zielonej herbaty można tylko pod warunkiem, że zbiera się ją samemu wysoko w górach. 


Nad podejściem generalnie muszę również trochę popracować, bo ostatnio najczęściej niezadowolona chodzę. Nie mogłam spać dzisiaj w nocy. Wstałam, żeby napić się wody, a przez przypadek zjadłam pizzę i całą blachę sernika. Czas skończyć z tym werterowaniem. Taki to świat, niedobry świat. Czemuż innego świata nie ma? Tiaaa, życie jest piękne, tylko trzeba brać odpowiednie leki. 

Dzisiaj za to poszłam do marketu po owoce. Wróciłam z pełną siatką- dwa wina, fajki. Na obiad seler, bo składa się w 95% z wody i w 100% nie z pizzy. Oglądam czasem fotki- motywacje i myślę sobie, że to mogłabym być ja, gdybym nie lubiła tak bardzo jeść. 

Cały ten proces chciałabym rozpocząć od jednodniowego oczyszczenia. Tu moje pytanie do Was, czy korzystaliście może z jakiegś? Byłabym bardzo wdzięczna za porady :) .

Popularne posty