sobota, 14 lutego 2015

"Czy przypadkiem nie jesteś na diecie?" zapytał ktoś, kto powinien się odpiep*zyć

Za dużo myślę. Bystre dziewczyny już tak mają. Jesteśmy niespokojne, po prostu inne. Mamy świadomość tego, jak wygląda prawdziwy świat. Analizujemy każdą, nawet najmniejszą część naszego życia. Dlaczego? Żeby w końcu znaleźć spokój, który skutecznie uchroniłby nas od bycia rozszalałymi psychopatkami. Bo takie kobiety wiedzą. Po prostu wiedzą. Nawet, jeśli nie wiedzą, to i tak wiedzą. Inni tego nie zrozumieją, a takie kobiety tak. Bo one wiedzą. 

Nocą słyszymy tylko jakiś cichy głosik, który uaktywnia się dosłownie kilka chwil przed zaśnięciem i cicho szepcze do uszka, jak niezaspokojony kochanek „oh, hej. Pozwól, że Ci przeszkodzę i zaleję Twoją głowę mnóstwem najbardziej genialnych pomysłów, które i tak zapomnisz przed świtem, nim pierwszy kur zapieje”. Mam już zdarte podeszwy przez to odchodzenie od zmysłów. Cóż, takie już jesteśmy. Myślimy jedno, robimy drugie, mówimy trzecie, czwarte wiemy, a piąte przeczuwamy.

Właśnie taką lekką niestabilnością wykazałam się umawiając z kolegą na Colę Zero w jednej z restauracji kilka dni temu. Pomijam fakt, że spóźniłam się o kilka godzin, gdyż miałam bardzo ważny sen, ale jak powszechnie wiadomo, lepiej przyjść spóźnioną niż brzydką. W każdym razie, siedząc sobie spokojnie w tej paszczy lwa, popijając tą moją dietetyczną coca colę, przyzwyczajona do jej zupełnie odmiennego, bez cukrowego smaku pozwoliłam sobie nieśmiało na ocenę przychodniów. W oczy rzuciła mi się dość otyła dziewczyna. Oj, przepraszam- plus size, jak to grzecznie w tych czasach określa się osoby o wskaźniku BMI dwukrotnie przewyższającym normę. Przez moment pomyślałam, że jej współczuję tego, przez co przechodzi, bo nawet ja ze swoim +15kilogramowym nadbagażem już czuję się w niektórych sytuacjach jak ufoludek. Widziałam niezręczność w jej oczach. Wręcz maniakalnie rozglądała się wokół, jakby czuła, że wszystkie oczy zwrócone są tylko na nią, jak na raroga, dziwne zjawisko, dziwoląga, z pewnym uprzedzeniem i niechętnie. Wszelki żal i smutek, który wypełniał moje delikatne i wrażliwe serce zniknął w okamgnieniu, gdy kelner przyniósł jej największy kebab z menu. Przeszło mi przez myśl jedynie „Na miłość boską, kobieto! Przecież Twoje jeansy wystarczająco głośno krzyczą, abyś jednak wybrała sałatkę”. 

Była z facetem. To wspaniałe, że pewnie każdego dnia mówi swojej ukochanej, że jest piękna, mimo iż ona nie zwraca na to uwagi, jednak ten jeden jedyny raz mógłby przypomnieć jej o tym, że jest gruba, nawet w obliczu zagrożenia, że już o tym nie zapomni. No ale tak, przecież słonie nigdy nie zapominają. 


___________________________________________________
Taka mała dygresja od autora- założyłam instagram, co byście mogli śledzić moje poczynania dotyczące diety i ćwiczeń na bieżąco, bo jak widać tutaj jedynie moje średniej jakości wypociny się ukazują. A ja nadal walczę! ;) 

8 komentarzy:

  1. Już mi się podoba Twój styl pisania. Dobrze, że chociaż ma faceta, chociaż tak mnie naszło na myśl - są tacy faceci, którzy wręcz tuczą swoje dziewczyny bo to taki fetysz, że jak kobieta jest grubsza to i lepiej, nawet kiedyś o tym program oglądałam, więc może to ten typ był ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powtórzę za poprzedniczką - świetny styl pisania :) Mnie nachodzą podobne przemyślenia czasami, patrząc na ludzi. Nie wiem, z czego to wynika, ale pewnie ze słabości i braku konsekwencji. W każdym razie trzymam kciuki za dietę i ćwiczenia! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ech, smutne, acz prawdziwe.. Nie bez powodu mówi się, że jesteś tym, co jesz.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. pozwólcie drogie Panie, że i ja napisze tutaj swoją opinie...
    Są dwa rodzaje ludzi otyłych: otyli mimowolnie (główna przyczyną jest tutaj choroba, na którą nie mają wpływu) oraz otyli z wyboru.
    Jeżeli chodzi o otyłych mimowolnie to tutaj sytuacja chyba jest klarowna i jakakolwiek ich krytyka jest po prostu nie na miejscu.
    Jeżeli zaś mówimy o otyłych z wyboru (takim właśnie i ja jestem) - nazywajmy rzeczy po imieniu - to są po prostu tłuste świniaki :) Wiem coś o tym, bo sam takim świniakiem jestem! przez wiele miesięcy odżywiałem się w Fakdonaldach, kejefi'ach, pizzach na telefon itd... bo to wygodne, bo jak człowiek wraca wieczorem z pracy to nie ma siły żeby coś zrobić sobie normalnego do jedzenia no i co by nie było to jest nawet smaczne (chociaż tak naprawdę chemia tam zawarta daje złudzenia smaku). No i dzięki takiemu odżywianiu mam teraz 100 kg i wyglądam jak tłusta świnia! W końcu się jednak ogarnąłem i pracuje nad tym :) Dlatego otyłym z wyboru nie ma co współczuć, ani ich usprawiedliwiać... takie jest moje zdanie. A co do tej dziewczyny otyłej z największym kebabem to masakra... ten jej facet jeżeli by ją kochał (choć przecież wiadomo, że miłość nie istnieje) to by dla jej dobra powiedział, że wygląda jak świniak, żeby ją zmotywować do walki o lepszą sylwetkę i przede wszystkim o zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz świetne, lekkie pióro ;) muszę zaglądać częściej, a co racja to racja niestety. I uwaga mam tak samo! Myślę, analizuję, myślę, analizuję, tak to już jest z nami bystrymi babami ;d

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mam to do siebie, że analizuję, rozkładam wszystko na czynniki pierwsze, a przed zaśnięciem w mojej głowie dzieje się istna parada myśli i pomysłów :-)
    Życzę powodzenia i wytrwałości w ćwiczeniach i diecie :-). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Otyli ludZie nie są źli, ale.wkurza mnie, że jedzą za 3 i pozwalają wagę na hormony

    OdpowiedzUsuń

Popularne posty