czwartek, 12 lutego 2015

Słodkiego miłego tycia

Najbliższe trzy dni to istne wyzwanie dla nowoczesnej, samowystarczalnej kobiety o skręto-wiadukto-skrzyżowanio-objazdowym podejściu do życia. Mam na myśli okazję tłustego czwartku, piątku 13go i walentynek na dobitkę.

Tłusty czwartek- ogólnopolski dzień końca wszystkich diet, w których powodzenie tak mocno wierzono od 1 stycznia roku pańskiego. Spokojnie, pójdzie w cycki… i w uda… i boczki… a najbardziej oczywiście w du*ę. Problem z człowiekiem polega na tym, że talon do cukierni za 10 zł zrealizuje natychmiast, a karnet na siłownie za 200 zł będzie leżał, dopóki nie straci ważności. Ale jedz pączki! Jeżeli ktoś będzie cię pouczał odnośnie twojej diety- jego też zjedz. Osobiście- pasuję. Nie chcę żeby niefortunnie tłuszcz uderzył mi do głowy. To że czwartek jest tłusty, wcale nie oznacza, że mój tyłek musi być taki sam.


Wystarczy piątek 13go i wszystkie koty, jakby czekały żeby tylko przejść przez ulicę. Nie pływaj. Nie uprawiaj seksu. Nie pal. Nie pij. Nie wychodź z domu. Uciekaj ile sił w nogach przed seryjnym mordercą. Jeśli się przewrócisz- wstań i biegnij dalej. Choć i tak gorszy od piątku 13go, byłby poniedziałek 13go. 


W walentynki Kasia dostała bukiet tulipanów. Ania otrzymała trzy czerwone róże. Zosia nie otrzymała kwiatka, ale za to kolację. A Ty co? +2kg na wadze po tłustym czwartku. Ch*jowy prezent. Jeśli jesteś smutna w walentynki, to pamiętaj, że w inne dni w roku też cię nikt nie kocha. I koło się zamyka, spędzisz ten dzień z jedyną, prawdziwą miłością… do jedzenia. 



Co cię nie zabije to cię wzmocni? Zupełnie się nie zgadzam. Co cię nie zabije, to cię nie zabije. Bo ten, kto myśli, że może i potrafi- może i potrafi, a ten, kto myśli że nie może i nie potrafi- po prostu nie może i nie potrafi. Jak się nie ma, co się lubi, to się zapie*dala, żeby to mieć. Ciało nie chce byś biegł. Gdy biegniesz każe Ci przestać, ale umysł musi być silny. Dla Twojego ciała zawsze biegniesz za daleko.  

10 komentarzy:

  1. o matko chociaż ten post nie jest ani trochę pozytywny do uśmiałam się do łez.. odkąd znalazłam Twojego bloga tylko sprawdzam czy już coś dodałaś. Masz talent
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, dziękuję bardzo. Miło wiedzieć, że ktoś to w ogóle czyta :D

      Usuń
  2. Ja zamiast pączków wpierdziele muffinki - brzusio nietolerujący smażonych pączków i świadomość że jak jakiegoś zjem będe leżała zwijając sie z bólu i trzymając za brzuch skutecznie odstrasza xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja niestety ostatecznie skusiłam się na dwie delicje w czekoladzie :( . Ja i moja wiecznie niezmotywowana motywacja :/ ;p

      Usuń
  3. Wspaniała strona. Oby tak dalej - będę częściej :) .


    Zapraszam chętnych , którzy są na SAMYM POCZĄTKU SWOJEJ DROGI :)
    http://wysoka-szeroka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale się uśmiałam :-D też uważam że to kumulacja tych 3 dni :-) Bardzo nietuzinkowy opis . pozdrawiam Kornelka

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak w piątek 13 to na pewno zawali Ci się sufit na głowę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobre, dobre :D ale żeby jednym pączkiem przekreślać wszystko? biedne pączki pewnie doznały załamania psychicznego ;D
    ja w tłusty czwartek zawsze skuszę się na jakiegoś domowego, które z resztą sama robię, przynajmniej wiem, że olej jest świeży :D no i dzieci czekają ;) poza tym w ciągu roku nie jadam ich wcale, więc jak widać diety nie zawalą ;)))

    OdpowiedzUsuń
  7. W Tłusty czwartek poległam i zjadłam dwa pączki.. Moja silna wola zawiodła! W pech w piątek 13go? Nie wierze w zabobony :) a Walentynki nie są dla mnie,nie lubię.Mdli mnie od tych wymuszonych wyznań miłości,pluszu i ogólnej słodyczy :)


    OdpowiedzUsuń

Popularne posty